Cóż, nikt nie lubi chorować.
Mnie dopadła angina i chcąc nie chcąc musiałam spędzić tydzień w domu. Nie mogąc oderwać się od przyjemności czysto estetycznych ( 🙂 ) bo plastycznych tak oto spędzałam czas razem z 5-letnią córką.
Cóż, nikt nie lubi chorować.
Mnie dopadła angina i chcąc nie chcąc musiałam spędzić tydzień w domu. Nie mogąc oderwać się od przyjemności czysto estetycznych ( 🙂 ) bo plastycznych tak oto spędzałam czas razem z 5-letnią córką.
Na dworze zrobiło się cieplej. Za oknem na niebie widać latające stada ptaków, słychać ich świergot. Lubimy wracać do tematu skrzydlatych zwierząt. Za każdym razem wykorzystujemy nowe techniki i materiały. Tym razem testowaliśmy tusze spongy – tusze na bazie wody w buteleczkach zakończonych gąbkami.
Korzystając ze słonecznego dnia postanowiliśmy wykorzystać wpadające do pracowni promienie słońca. Wyjęliśmy farby, folię przezroczystą i …. postawiliśmy stół do góry nogami. Przy okazji, dziękujemy panu Tomkowi za podsunięcie pomysłu:). Nogi stołu owinęliśmy folią. A co działo się potem, pokazują zdjęcia poniżej.